5 recept na jesienną depresję (bez leków)

5 recept na jesienną depresję (bez leków)

Amerykanie mówią o niej SAD (od seasonal affective disorder – sezonowe zaburzenia nastroju). Po angielsku „sad” to smutny, a to najprostszy opis tego, co dzieje się z nami jesienią. Ważne, byśmy pamiętali, że jeśli smutniejemy sezonowo (bo pochmurno, zimno, brakuje światła), to domowa profilaktyka jak najbardziej wystarczy, jeśli jednak smutek utrzymuje się dłużej, pojawia się niezależnie od pory roku – konieczna jest konsultacja z lekarzem psychiatrą.

1. Ruszaj się!

Każdy rodzaj aktywności fizycznej – od spacerów po parku, przez aerobik po wspinanie się na ściance czy squasha – to coś, czego jesienią nie należy sobie odmawiać, a wręcz przyjmować w większych dawkach. Ruch to wyrzut endorfin – hormonów szczęścia. Jeśli nie lubisz nadmiernego wysiłku w sporcie – spróbuj tańca towarzyskiego. To doskonałe antydepresyjne kombo –  połączenie zalet wysiłku fizycznego i bliskości z partnerem oraz działającą skutecznie na poprawę nastroju, muzyką.

2. Pracuj.

Praca – szczególnie fizyczna, to nie konieczność, to wprost dobrodziejstwo, jeśli dopada Cię jesienny spleen. Badania jasno pokazują, że taka forma aktywności utrzymuje biochemię naszego układu nerwowego w świetnej kondycji nawet podczas najdłuższej jesieni. Praca fizyczna aktywizuje i angażuje mózg w o wiele bardziej dynamiczny i lepszy sposób niż leki antydepresyjne zaprojektowane tak, by zmieniać pojedynczą reakcję neurochemiczną. Jak bardzo praca popłaca, udowadniają pracowici amisze, wśród których depresja niemal nie wstępuje.

 

3. Jedz na zdrowie.

Dietetycy zalecają przestrzeganie diety, która utrzyma niski poziom cukru i będzie bogata w kwasy omega-3. Przepis na antydepresyjną dietę brzmi: ogranicz ilość kawy i czarnej herbaty, wystrzegaj się alkoholu i ogranicz palenie. Jedz jak najwięcej owoców, warzyw, kiełków pszenicy i co najmniej trzy razy w tygodniu tłuste ryby. Unikaj smażonych i mocno przetworzonych pokarmów. W jesiennym jadłospisie powinno być jak najwięcej produktów bogatych w witaminy z grupy B, które dodają energii, uczestniczą w wytwarzaniu serotoniny i są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego. Przy spadku nastroju należy też pamiętać o potasie, który koi nerwy i poprawia samopoczucie. Znajdziemy go m.in. w orzechach i gorzkiej czekoladzie.

4. Wino? Kobiety? 😉

Jednym z przedmiotów, po które chętnie sięgamy gdy jest nam źle, jest kieliszek. Można i tak – byle sporadycznie, w rozsądnych ilościach i przede wszystkim w dobrym towarzystwie. Zamiast jednak pić na smutno i poprawiać sobie humor tylko na chwilę, lepiej zrobić coś znacznie przyjemniejszego, zdrowszego, tańszego i do tego o wiele skuteczniejszego – kochać się. Seks to doskonały sposób nie tylko na wyzwolenie endorfin i poprawę nastroju, ale też na poczucie bliskości z kochanym czy ukochaną. A nic nie wspomaga w walce z chandrą tak jak świadomość dobrych relacji z drugą połówką.

PS. A jest jeszcze śpiew – zawsze dobry na poprawę humoru 😉

5. Relax, take it easy.

Tym, co z pewnością pomoże nam wyrwać się z chandry, jest relaks A jak się zrelaksować? Pomysłów jest mnóstwo – zależy co kto lubi. Może to być gorąca kąpiel z aromatycznymi olejkami, wieczór z kubkiem kakao i ulubioną książką, masaż, zajęcia z jogi, ćwiczenia oddechowe, medytacja, zabawny i pokrzepiający film. Możemy też poleżeć otuleni kocem i patrzeć w płomień świecy, ogień z kominka albo w oczy ukochanej osoby. Ważne, byśmy w tym czasie nie myśleli o codziennych problemach, a skupili wyłącznie na własnej przyjemności.