Czym jest uzależnienie?

Czym jest uzależnienie?

„Uzależnienie to przewlekłe i nawracające zaburzenie obejmujące procesy psychiczne, wegetatywne i somatyczne. Zasadniczą cechą uzależnienia jest utrata kontroli nad zachowaniami popędowymi, co prowadzi do kompulsywnego poszukiwania kontaktu z substancją uzależniającą i silną potrzebą jej używania.” To tyle w kwestii definicji, ale dlaczego ludzie sięgają po środki lub zachowania, które w efekcie są dla nich destrukcyjne? Co jest przyczyną niszczenia same siebie fizycznie i psychicznie?

Na portalu psychologicznym Charaktery można przeczytać artykuł dotyczący przyczyn powstawania uzależnień. Autor tekstu przywołuje eksperyment przeprowadzony na szczurach w latach 70-tych XX wieku, w którym zwierzęta te przebywały wspólnie w zbudowanym dla nich parku z różnymi atrakcjami, gdzie miały dostęp do wody z dodatkiem narkotyku oraz samej wody. Okazało się, że szczury żyjące wspólnie nie uzależniły się od narkotyku. Inny los spotkał szczury przebywające pojedynczo w klatkach z dostępem do narkotyku. Te się uzależniły i umierały z przedawkowania.

Artykuł kończy się następującym cytatem z książki Johanna Hari’ego: „Profesor Peter Cohen twierdzi, że ludzie mają głęboką potrzebę budowania więzi i utrzymywania relacji. Dzięki temu czujemy się spełnieni. Jeśli nie mamy mocnych więzi z innymi ludźmi, to zaczynamy wiązać się z czymkolwiek – furkotem ruletki czy ukłuciem igły. Powinniśmy przestać mówić o uzależnieniu, a zacząć o “więziach”. Człowiek uzależniony od heroiny związał się z heroiną, gdyż nie mógł związać się z niczym innym. Zatem przeciwieństwem uzależnienia nie jest trzeźwość. Jest nią więź międzyludzka.”

To podejście do problemu uzależnienia, choć może sprawiać wrażenie mocno uproszczonego, jest bliskie również moim obserwacjom z praktyki terapeutycznej. Często osoby, które zgłaszają się na terapię uzależnień na pytanie, dlaczego się zdecydowały na ten krok, mówią na początku najogólniej, że „chcą być trzeźwi”, przestać zażywać różne substancje lub przestać spędzać setki godzin przed monitorem komputera. Wydaje mi się, że ważne jest, aby człowiek mierzący się ze swoim nałogiem znalazł odpowiedź na pytanie, dlaczego jakaś substancja, czy zachowanie zdominowały jego życie, czyli co takiego mu dawały, do czego nie miał dostępu „na trzeźwo”. Czy kompulsywne kupowanie wspierało jego słabe poczucie wartości, a może praca po 18 godzin na dobę nie pozwalała na konfrontację z pustym domem i samotnością?

I zazwyczaj ta odpowiedź dla samego poszukującego bywa zaskakująca, bo dotyczy budowania relacji z ludźmi i rozpoznania obszarów, z którymi ma trudność. To jest coś od czego człowiek uciekał i musiał się „znieczulać” na różne sposoby, aby uniknąć tej konfrontacji. To przymus ciągłego poszukiwania substytutów. Takie rozpoznanie problemu pozwala próbować mierzyć się z samym sobą w relacjach z innymi ludźmi – zobaczyć co utrudnia, a co ułatwia sięganie po to, czego naprawdę potrzebujemy. To z kolei może pozwolić na wprowadzanie zmiany, która da szansę na poprawę jakości życia.

Uzależnienia leczy się przede wszystkim w terapii, czyli w relacji z drugim człowiekiem lub grypą ludzi. To również pokazuje, że wyjściem z nałogu jest budowanie nowych, wspierających więzi indywidualnych i społecznych. Nałóg to złudzenie i substytut realnych związków, poczucia bliskości i czerpania z nich siły. Zamiennik łatwy do zdobycia, dlatego tak groźny.

W opisywanym artykule pojawia się bardzo ważny stwierdzenie: „(…)W rzeczywistości uzależnienie jest formą adaptacji. Uzależnienie to nie ty. Uzależnienie to klatka, w której się znajdujesz.”

Droga do wyjścia z klatki jest trudna, ale możliwa i jednocześnie bardzo ciekawa.

Magdalena Żeleźna